14
maj
08

Odzyskiwanie danych – koszty i oprogramowanie

Oto odpowiedź na artykuł, który pojawił się w magazynie CHIP (04/2008) pt “Sam odzyskaj swoje dane”. Odpowiedź ta jest dość długa dlatego zdecydowałem się podzielić ją na 3 części:

Oto część druga:

Wstęp

Na wstępie dowiadujemy się, że proces odzyskiwania danych zlecony profesjonalnej firmie nie należy do tanich usług. To zwykle prawda, gdyż koszty wynikają z amortyzacji dosyć drogiego profesjonalnego sprzętu oraz czasu potrzebnego na wykonanie gruntownej analizy i uzależnionych od tego dalszych operacji. Sugerowanie natomiast kwot powyżej 2000 zł jest mocno przesadzone i świadczy o braku rozeznania rynku.

Większość firm przeprowadza obecnie analizę bezpłatnie, a koszty całej operacji oscylują w granicach od ok. 300 zł przy tzw. uszkodzeniach logicznych do 1500 zł przy bardziej skomplikowanych uszkodzeniach mechanicznych. Większe kwoty dotyczą z reguły macierzy RAID i nielicznych, bardzo złożonych uszkodzeń.

Uważam, że podanie kwoty 4000 zł wręcz zmusza niezamożnego posiadacza uszkodzonego dysku do podjęcia samodzielnej próby odzyskania danych. Jest to całkowicie zrozumiałe, jednak trudno to nazwać żyłką rywalizacji, a raczej jest to akt desperacji. Szkoda tylko, że porady podane w dalszej części artykułu mogą raczej całkowicie zniszczyć dane i dysk, niż pomóc cokolwiek odzyskać.

ad 1.
Przywracanie-odzyskiwanie danych przy użyciu oprogramowania.

W ostatnim czasie z racji popularności (wynikającej chyba z występowania awarii) mamy do dyspozycji cała gamę programów komercyjnych, mających pomóc użytkownikowi odzyskać utracone dane. Mamy programy służące do odtwarzania utraconych partycji, inne do odtwarzania danych, itd itd. Tutaj sto złotych, tam może ciut więcej, i za ok. kilkaset złotych mamy całkiem ładny zestaw – jak się może okazać – raczej mniej niż bardziej przydatnego oprogramowania.

Uzbrojeni i wyposażeni niczym Rambo śmiało możemy stanąć do walki o własne dane, a co więcej – możemy przećwiczyć na pacjencie każde oprogramowanie po kolei.

Skoro jednak dysk twardy nie przypomina niewrażliwego na uszkodzenia śmigłowca Mi-24, to naprawdę polecałbym korzystanie z bezpłatnego oprogramowania. Zapewniam, że poziom jego skuteczności jest bardzo wysoki, zapewniający w większości przypadków adekwatną pomoc. Już tak zupełnie na marginesie okoliczności, że nasze portfele zwykle nie są z gumy.

Poglądy Autora wskazanego przez nas artykułu wymagają poważnej weryfikacji. Skąd Autor ma pewność, że na dysku dużej pojemności prawdopodobieństwo nadpisania danych jest mniejsze, skoro we wstępie można się dowiedzieć, że przy każdym uruchomieniu systemu dysk może nadpisać dane w sektorach oznaczonych jako puste?

Czy wszyscy dysponują jednak drugim komputerem (albo chociaż drugim dyskiem twardym), lub specjalnymi kieszeniami na USB? I dlaczego proponuje się akurat takie kieszenie?

ad 2.
Według Autora, jeżeli w BIOS-ie nie jest widoczny cały dysk, to mamy do czynienia z uszkodzeniem Master Boot Record.

Nic bardziej mylnego. Wielkość dysku w BIOS-ie jest niezależna od systemu operacyjnego, którego elementem jest MBR. Jeżeli BIOS nie wykrywa poprawnej pojemności, to częściej jest to objaw nieprawidłowego wczytania oprogramowania wewnętrznego dysku (tzw. firmware). Ciekawym przypadkiem może być zgłoszenie dwugłowicowych dysków firmy Western Digital, które w przypadku uszkodzenia jednej z głowic zgłaszają się dokładnie z połową nominalnej wielkości. Ale to przecież wg Autora również uszkodzenie MBR.

W tym przypadku wymagana jest dokładniejsza analiza takiego zachowania, gdyż programy do odbudowy MBR nie są w takich przypadkach pomocne, a mogą być nawet szkodliwe. Dla Autora artykułu zmiana wpisów w MBR to prosta sprawa, zwykła igraszka. Szkoda, że przegranym będzie Czytelnik.

Co w sytuacji kiedy mamy więcej niż jedną partycję na dysku, i zostaną w taki czy inny sposób zniszczone Boot Rekordy razem z ich kopiami? Tego żaden automatyczny program nie odtworzy poprawnie. Czy jeżeli tak się stanie, to trzeba ingerować w taki dysk dalej? Na przykład poprzez wymianę elektroniki czy głowic?

Może wypadałoby napisać kilka słów o tym, że istnieje kilka systemów plików różniących się dosyć mocno od siebie, i w wielu przypadkach znajomość ich budowy pozwala na ręczne wyliczenie potrzebnych wartości.

To nie jest wyssana z palca bajka, posługując się choćby edytorem szesnastkowym ( Hex Edytorem ) można poprawić uszkodzony czy niepoprawny MBR samodzielnie, i nie tylko MBR – co zostało wielokrotnie udowodnione na Forum.

ad 3.
Kopiuj kopiuj, a jeżeli coś wolno to idzie, to pozwól aby uszkodzony dysk został zamęczony firmowym programem diagnostycznym najlepiej uruchamiając go na noc. Nie przejmuj się – rano dysk będzie już bez danych co w znacznym stopniu rozwiąże Twój problem.

No cóż – podstawowa zasada pracy z danymi na uszkodzonym dysku to możliwie najszybsze, bezpieczne wydostanie danych z niego. Należy brać pod uwagę możliwość wystąpienia dalszych uszkodzeń lub nawet poważniejszej awarii, dlatego praca z uszkodzonym nośnikiem powinna być ograniczona do niezbędnego minimum. Sam dysk-pacjent nie powinien pozostać w tym czasie bez nadzoru. Jeżeli nastąpi jakiś błąd w pracy mechanizmu ramienia (lub innego elementu), może się to zakończyć nawet wypiłowaniem powierzchni talerza. Co oznacza całkowite zniszczenie danych i utratę wszelkich szans na ich odzyskanie.

ad 4.
Dowiadujemy się, że optymalnym narzędziem diagnostycznym w przypadku dysku, który nie wykazuje oznak życia jest własny nos. Mamy wywęszyć co się zepsuło.

Bardzo interesujący wariant w dobie ogólnie dostępnych przyrządów, no może raczej wskaźników, które można kupić w cenie 20-30 zł. Czyżby to powiew nowej technologii?

Częstym powodem awarii dysków twardych jest niestabilna praca powszechnie używanych tanich zasilaczy ATX, z niepoprawnie działającymi układami zabezpieczającymi. Uszkodzenie zasilacza często jest powodem uszkodzenia elementów zabezpieczających linie zasilania dysków twardych (czyli tzw. transili). W większości przypadków wymiana tych elementów przywraca dysk do pełnej sprawności bez konieczności ryzykownych manewrów z wymianą całej elektroniki.

Niestety do zlokalizowania uszkodzonego elementu nos nie wystarczy. Jest za to potrzebna minimalna znajomość podstaw elektrotechniki i umiejętność posługiwania się przyrządami pomiarowymi.

Załóżmy jednak wariant poważniejszej awarii i spalonych elementów na PCB. Czy można zastąpić uszkodzoną PCB podobną zakupioną w serwisie aukcyjnym? Cóż, czasy kiedy PCB można było beztrosko wymieniać minęły kilka lat temu.

W nowoczesnym dysku oprogramowanie odpowiedzialne za poprawne funkcjonowanie tego urządzenia częściowo znajduje się na talerzu, a częściowo w pamięci Flash, EEPROM lub SPI (zależnie od modelu), a odpowiednik uszkodzonej elektroniki musi spełniać odpowiednie kryteria. Często istnieje potrzeba zamontowania układu z oprogramowaniem z uszkodzonego dysku na zakupioną, sprawną PCB.

Tu musimy zweryfikować własne zdolności manualne i umiejętność posługiwania się lutownicą. Być może czeka nas wymiana układu Flash w obudowie TSOP48, którego podgrzanie powyżej 300 stopni niszczy bezpowrotnie jego zawartość.


0 Odpowiedzi do “Odzyskiwanie danych – koszty i oprogramowanie”



  1. No Comments Yet

Napisz odpowiedź